Karaoke, które zamieniło się w marketing show
Weekend miał być spokojny. Znajomi wciągnęli mnie jednak do pubu z karaoke. No i stało się – mikrofon w ręku, światła na scenie, a prowadzący z ironicznym uśmiechem wypowiada moje imię. Chciałbym powiedzieć, że wybrałem kultowy hit i wyśpiewałem go jak rockowa legenda, ale… nie. Zamiast próbować śpiewać, postanowiłem wykorzystać sytuację do celów marketingowych.Tak, dobrze…
